|
Strona 1 z 2 Na Zachodzie chińskie sztuki walki przyjęło się nazywać kung-fu. Tymczasem kung-fu oznacza wysoki poziom umiejętności, ale w każdej dziedzinie, nie tylko w sztukach walki. Prawidłowa nazwa dla chińskich sztuk walki to wushu, co dosłownie znaczy sztuki wojenne. O wushu, treningu i medycynie rozmawiam z *Hong Zhitian, wybitnym mistrzem sztuk walki, który przyjechał z Chin do Polski na dwudniowe seminarium.
Sławomir Zygmunt: Jaki sens ma współcześnie, zwłaszcza dla ludzi Zachodu, praktykowanie wschodnich sztuk walki? Hong Zhitian: Sztuki walki są znakomitym sposobem rekreacji fizycznej. Służą zachowaniu zdrowia.
Czy Europejczycy mogą w pełni poznać i praktykować sztuki walki? Różnimy się kulturowo od Chińczyków czy Japończyków. Ludzie Zachodu nie tylko mogą opanować sztuki walki, ale mogą to zrobić bardzo dobrze. Warunki fizyczne, które mają Europejczycy są wręcz znakomite. Oczywiście pewne różnice kulturowe istnieją, ale nie są przeszkodą do uprawiania sztuk walki.
Uczy mistrz wiele narodowości. Czy podczas treningu wychodzą charakterystyczne dla różnych narodów cechy. Jeśli tak, to jakie? Ogólnie rzecz biorąc Europejczycy podchodzą do ćwiczeń bardzo solidnie. Są bardzo pilni i szybko robią postępy. Największą grupą, którą nauczyłem wushu są Europejczycy. Myślicie trenując i jesteście bardzo solidni.
Chińczycy nie mają takich cech? Dlatego mistrz woli uczyć Europejczyków? Nie mam preferencji, jeśli chodzi o uczniów. Chcę uczyć ludzi, którzy są pilni, solidni i wkładają w trening całe serce.
Dlaczego mistrz zaczął uprawiać właśnie wushu? To tradycja rodzinna. Od wielu pokoleń w mojej rodzinie praktykowano wushu. Zacząłem trenować pod wpływem swojego ojca, a on - swego ojca itd.
Od jakiego stylu mistrz zaczął? Jako dziecko uczyłem się stylu Shaolin oraz tai chi chuan. Poza tym bardzo wcześnie zacząłem zajmować się elementami chińskiej medycyny.
 I mógł mistrz jawnie uprawiać sztuki walki? Przecież w czasach tzw. rewolucji kulturalnej było to w Chinach zakazane? W czasie mojej młodości nie było ograniczeń dla takich ćwiczeń. Należało jedynie uzyskać zgodę rodziców oraz opinię nauczyciela w specjalnym dzienniczku. Kiedy się wypełniło te formalności - można było trenować.
Czy uprawianie sztuk walki jest praktyką samodoskonalenia, sztuką samoobrony czy może profilaktyką zdrowotną? Najważniejszym celem w sztukach walki jest zachowanie zdrowia. Obrona to element dodatkowy. Generalnie chodzi o zachowanie zdrowia.
Czy uprawianie sztuk walki może pomóc zapanować nad własną agresywnością, gniewem i chciwością, które często we współczesnym świecie dominują nasze życie? Sztuki walki bardzo dobrze mogą pomóc w opanowaniu agresji. Wiele technik i ćwiczeń służy wyciszeniu się.
Czy mógłby mistrz trochę więcej powiedzieć o swoim treningu? Z jakich elementów się składa? Trenuję dwie godziny dziennie, sam. Ćwiczenia są przystosowane do mojego wieku. Inne były 30 lat temu, inne są teraz. W okresie młodości dużo czasu poświęcałem ćwiczeniom podstawowym. Dużo form, uderzeń, kopnięć podstawowych, bloków. W wieku lat trzydziestu paru największy nacisk kładłem na ćwiczenia wewnętrzne i takie, które służyły zachowaniu dobrego zdrowia. Gdy skończyłem 50 lat, wprowadziłem do swego treningu większą dowolność. Właściwie przestałem ćwiczyć formy. Rozpocząłem praktykowanie tych ćwiczeń, które w szczególności pogłębiają zachowanie zdrowia.
|