Smaller Default Larger

.

Tu łatwiej spotkać dzikie zwierzę niż człowieka. Namibia ma powierzchnię dwa i pół razy większą od Polski, a ludności tylko 2 miliony. Farmerzy, pasterze, Buszmeni i Rehoboth Basters – potomkowie Holendrów. To miejsce na ziemi, gdzie słowo bezkres pokazuje swoje znaczenie. Zdjęcia zrobił Paweł Piętak RPA.

co nowego?

Pigułka na dobrą formę dla mężczyzn

Pigułka na dobrą formę dla mężczyzn

Mieć to już i najlepiej bez wysiłku. To zaklęcie współczesności. Nikt nie ma czasu ani ochoty na długotrwałe...
Odchudzanie: kuchnia pełna cudów

Odchudzanie: kuchnia pełna cudów

Mac-świat na szczęście jeszcze nas całkiem nie przerobił na swoje podobieństwo i tęsknimy za starym dobrym...
Ajurweda znaczy sztuka życia

Ajurweda znaczy sztuka życia

W ajurwedzie zainteresowała mnie na początku dieta. Dla każdego formułuje się ją indywidualnie. Bo zdrowe...
Pięćdziesiąt Plus

Pięćdziesiąt Plus

Jeśli ktoś chce dostać receptę na życie, niech się dwa razy zastanowi. Bo cudze pomysły mogą nam być...
Aleksander Domogarow znowu w Polsce
Spis treści
Aleksander Domogarow znowu w Polsce
Strona 2
Wszystkie strony

Aleksander Domogarow, Bohun, Ogniem i mieczem, Jerzy Hoffman, Na koniec świata, Moskwa, moskwianin, Rząd Tymczasowy, bolszewik, 1920. Bitwa Warszawska, sotnik Kryszyn, Cyrano de Bergerac, Teatr Mossowieta, Alexandr Domogarow, dystrybucja, kino, film, widz, widownia, serial, Bandycki Petersburg, Fala zbrodni, Marsz Tureckiego, Sołomieja, Rosja, kariera, urlop, Aleksander Kiereński, premier, władzaPo filmach „Ogniem i mieczem" i „Na koniec świata", Aleksander Domogarow coraz częściej zaczął występować w Polsce. Nie bez powodu stawiano wtedy pytanie czy słynny Bohun zamieszka u nas na stałe? Potem jednak było kilka lat przerwy. Ostatnio Domogarow znów zaczął odwiedzać nasz kraj. W filmie "1920. Bitwa Warszawska" Jerzego Hoffmana zagrał sotnika Kryszkina, oficera armii bolszewickiej. Nam opowiada między innymi o swoich korzeniach, dzieciństwie i muzyce.

Sławomir Zygmunt:
Jakie są korzenie Aleksandra Domogarowa? Gdzie się pan urodził, kim byli pana rodzice? Jakie miał pan dzieciństwo?

Aleksander Domogarow: Jestem moskwianinem. Urodziłem się i zawsze mieszkałem w Moskwie. Uwielbiam to miasto, chociaż jak każda metropolia potrafi dać w kość. Gigangtyczne korki od rana do wieczora i to nasze rosyjskie niedbalstwo, którego tak nie lubię. Ale Moskwa się zmienia, rozrasta, pięknieje. Moskwa sprzed dziesięciu lat to zupełnie inne miasto niż dzisiaj. Wychowywały mnie babcia i mama. Ojciec z racji pracy na poważnym stanowisku miał dla mnie mniej czasu. Zawsze jednak wiedziałem, że jest i że jeżeli tylko pojawi się problem, on pomoże mi go rozwiązać. Miałem poczucie bezpieczeństwa, a to nawet ważniejsze od stałej obecności.

Losy pana rodziny były dosyć pogmatwane...
Jak wielu rodzin. Takie były czasy. Przez przypadek dowiedziałem się, że mój dziadek uratował życie Kiereńskiemu* i jako członek Rządu Tymczasowego został rozstrzelany przez bolszewików. Ojciec, abv to ukryć, przyjął nazwisko panieńskie swojej matki - Domogarow. Dzięki temu rodzina uniknęła prześladowań. To jest skrót tej historii. Więcej będę wiedział, jak przejrzę rodzinne dokumenty i listy, które zostały po rodzicach. Czasami mówię w żartach, że w moich żyłach płynie krew rosyjska, tatarska, ukraińska, niemiecka, łotewska... Tak naprawdę do końca jeszcze tego nie rozgryzłem, to wszystko przede mną.

Często rozmawiał pan o tym z rodzicami?
Aleksander Domogarow, Bohun, Ogniem i mieczem, Jerzy Hoffman, Na koniec świata, Moskwa, moskwianin, Rząd Tymczasowy, bolszewik, 1920. Bitwa Warszawska, sotnik Kryszyn, Cyrano de Bergerac, Teatr Mossowieta, Alexandr Domogarow, dystrybucja, kino, film, widz, widownia, serial, Bandycki Petersburg, Fala zbrodni, Marsz Tureckiego, Sołomieja, Rosja, kariera, urlop, Aleksander Kiereński, premier, władzaTylko raz, gdy odnalazłem listy od kuzyna z Australii opisujące tę historie. Zapytałem ojca, czy to prawda - potwierdził. Byłem wtedy nastolatkiem. Nie wiem, czy ojciec sam z siebie by mi o tym opowiedział. Boję się, że nie. Na krótko przed śmiercią zaczął wracać do tej historii, trochę opowiadać. Ciągle jednak wiem zbyt mało.

Co zdecydowało, że został pan aktorem?
„Jeżeli nic innego nie umiesz, zostań aktorem" - powiedział mi pewnego dnia ojciec. Miał rację, ja rzeczywiście nic innego nie umiem. Próbowałem wprawdzie zostać inżynierem, ale szybko zrozumiałem, że fizyka i matematyka nie są dla mnie - to znaczy, gdybym chciał mógłbym nauczyć się wszvstkiego, tylko po co.

Skąd pomysł na studia techniczne, chodził Pan przecież do szkoły muzycznej, uczył się gry na pianinie...
To prawda, ale szybko się znudziłem. Ćwiczenie palcówek zdecydowanie nie było dla mnie. Co śmieszniejsze, do tej szkoły za namową koleżanki z klatki, sam się zgłosiłem. Nikt mnie nie zmuszał. Potem było gorzej. Dzisiaj grywam bardzo rzadko, raczej w towarzystwie, dla przyjemności.

Kilkakrotnie słyszeliśmy przy różnych okazjach (m.in. wrocławskiego Festiwalu Piosenki Aktorskiej), że pan pięknie śpiewa. Czy myśli pan o nagraniu płyty?
Ten pomysł powoli się konkretyzuje, ale ciągle brakuje mi czasu. Nagranie płyty pozostaje na drugim planie. Kręcę film za filmem, do tego dochodzą spektakle w dwóch teatrach i przez ostatnie pół roku jeszcze próby do premiery „Cyrano de Bergerac".